Samochód generała.

Generał i zarazem prezydent Wojciech Jaruzelski jest na pewną jedną  z bardziej kontrowersyjnych postaci we współczesnej historii Polski. Przez jednych generał określany jest mianem zbrodniarza, inni natomiast uważają go za człowieka, który uratował nasz kraj przed prawie pewną interwencją militarną bratniego narodu radzieckiego. Nie mam zamiaru zajmować  się w tym miejscu oceną moralną generała Jaruzelskiego chciałbym natomiast napisać słów kilka o naprawdę ciekawym samochodzie jakim podróżował po Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. W latach osiemdziesiątych głowa naszego kraju nie korzystała bowiem z topornych radzieckich limuzyn ani z opatrzonych Mercedesów tylko z eleganckiego pojazdu produkcji francuskiej – Peugeota 604.

Oferowany w latach 1975 – 1985 Peugeot 604 był pierwszym samochodem tego producenta w klasie potocznie nazywanej premium od lat międzywojennych. Wiele rozwiązań technicznych flagowego wówczas modelu Peugeota zapożyczono z niezwykle popularnego w tamtym okresie Peugeota 504, nadwozie limuzyna zaprojektował natomiast  Pininfarina. W dniu premiery samochód zyskał pozytywne recenzję w europejskiej prasie motoryzacyjnej, dziennikarze chwalili przede wszystkim komfort podróżowania, dobre właściwości jezdne i elegancką stylistykę nadwozia. To właśnie stylistyka autorstwa  Pininfariny jest w mojej skromnej opinii największą zaletą samochodu, Peugeot jest bowiem doprawdy elegancki. Motoryzacja zna wiele przypadków kiedy to projektanci opracowujący sylwetkę samochodu klasy wyższej najzwyczajniej przesadzali z ozdabianiem nadwozia, tworząc coś na kształt willi małomiasteczkowego nowobogackiego biznesmana. Karoseria Peugeota 604 została jednak zaprojektowana według najlepszych wzorców stonowanej elegancji i jak dobrze skrojony garnitur swoją klasę wyraża w prostocie formy obywając się bez niezliczonych ozdóbek i upiększeń.

Opisywany samochód zapisał się w historii motoryzacji nie tylko dzięki swojej klasycznie pięknej sylwetce, choć dzisiaj trudno w to uwierzyć był on pierwszym oferowanym w Europie na masową skalę samochodem z turbodoładowanym silnikiem diesla. Pojemność owych silników wysokoprężnych początkowo wynosiła 2.3, a po kilku latach zwiększono ją do 2.5 litra. Limuzyna oferowana była również z silnikami benzynowymi o pojemności 2.7 oraz później 2.8 litra.

Niestety ten naprawdę ładny i ciekawy samochód podobnie jak wiele innych świetnie się zapowiadających projektów nie znalazł uznania w oczach klientów (samochód próbowano nawet sprzedawać w USA). Przez dziesięć lat produkcji nabywców znalazło nieco ponad 150 tysięcy egzemplarzy, pewną liczbę samochodów złożono dodatkowo w Korei Południowej pod marką KIA. Na złą sprzedaż pojazdu wpływał przede wszystkim kryzys paliwowy, w którego okresie Peugeot 604 został zaprezentowany, w czasie szalejących cen paliw niewiele osób wykazywało zainteresowanie samochodem wyposażanym w dość duże i paliwożerne silniki. Dodatkowym kłopotem, z którym nie mógł sobie poradzić Peugeot była podatność modelu 604 na korozję, a kto chciałby jeździć rdzewiejącym samochodem tej klasy. Gwoździem do trumny wozu okazała się jednak wysoka na tle konkurencji cena, samochód był wyraźnie droższy od konkurencyjnego Forda Granada a jego cena była nie wiele niższa niż porównywalnych modeli BMW. Francuscy producenci podobnie jak dzisiaj nie mieli wówczas na tyle ugruntowanej pozycji w segmencie aut luksusowych by jak równy z równym rywalizować produktami niemieckimi.

Peugeotów 604 zachowało się do dziś bardzo mało, są to samochody rzadkie nawet na zachodzie Europy. Warto więc pamiętać, że w jeden z tych wspaniałych samochodów – egzemplarz użytkowany przez generała Wojciecha Jaruzelskiego jest eksponatem w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu gdzie dane będzie go oglądać kolejnym pokoleniom miłośników francuskiej motoryzacji.

Peugeot 604
By Charles01 (Own work) [GFDL or CC-BY-SA-3.0-2.5-2.0-1.0], via Wikimedia Commons

Francuski przodek dzisiejszych SUVów.

Pod koniec lat siedemdziesiątych w krajach Europy Zachodniej coraz więcej ludzi przestawało patrzeć na samochód wyłącznie jak na urządzenie służące do przemieszczania się z punktu A do B. Coraz wyższy poziom życia sprawiał, że klienci zaczynali poszukiwać samochodów coraz ciekawszych i  bardziej wszechstronnych, które pozwoliłyby nie tylko dojechać do pracy czy sklepu, ale w razie potrzeby wyskoczyć z rodziną na wycieczkę do lasu. W  dzisiejszych czasach prawie każdy producent ma w swojej ofercie co najmniej kilka uterenowionych modeli, czterdzieści lat temu kierowcy mieli jednak znacznie mniejszy wybór.

Pierwszym niedrogim samochodem, który łączył w sobie cechy praktycznego wozu rodzinnego z właściwościami terenowymi, był produkowany przez firmę Matra model Rancho. Samochód pojawił się na rynku w 1977 roku jednak jego idea zrodziła się kilka lat wcześniej, kiedy to specjalizująca się w samochodach sportowych Matra zaczęła odczuwać skutki kryzysu paliwowego. Nie duży i ekonomiczny samochód o stylistyce nawiązującej do pełnowartościowych terenówek wydawał się strzałem w dziesiątkę. Zaletą samochodu miała być przystępna cena. W celu redukcji kosztów postanowiono jako bazę wykorzystać istniejący już model. Ponieważ Matra była wówczas blisko związana z Simcą w modelu Rancho użyte zostało wzmocnione podwozie popularnego wówczas samochodu Simca 1100 w wersji pickup. Z Simci 1100 pochodziły również elementy przodu nowego samochodu, reszta nadwozia była w całości zaprojektowana przez Matrę. Karoseria Matry Rancho została wykonana z tak nowatorskich wówczas w motoryzacji materiałów jak włókno szklane i poliester co wyróżniało samochód na tle ówczesnych konstrukcji. To właśnie nadwozie było największą zaletą auta, było ono wygodne, a podwyższona część tylna oferowała ogromną przestrzeń ładunkową. Wnętrze samochodu można było w razie potrzeby odpowiednio zaaranżować, tylna kanapa była składana, a od 1981 roku wprowadzono możliwość zamontowania trzeciego rzędu siedzeń. Z zewnątrz samochód prezentował się równie okazale, wykonane z tworzywa sztucznego detale takie jak progi czy zderzaki oraz nawiązująca do samochodów terenowych tylna część nadwozia z ogromnymi oknami i fabrycznymi relingami na dachu robiły wrażenie samochodu, któremu niestraszne nawet największe bezdroża. Matra – Simca Rancho (bo taka była początkowo pełna nazwa samochodu) nigdy jednak nie aspirował do roli pełnokrwistej terenówki, jego właściwości terenowe ograniczał brak napędu na wszystkie koła (posiadał on napęd wyłącznie na przednią oś), oraz niewielki silnik o pojemności 1.4 litra, który rozwijał moc około 77 koni mechanicznych.

Na początku lat osiemdziesiątych samochód zmienił nazwę, po tym jak Chrysler sprzedał swój europejski oddział koncernowi Peugeota, nazwę Simca zastąpił Talbot. Pełna nazwa modelu zmieniła się w związku z tym na Talbot – Matra Rancho. Produkcję tego sympatycznego samochodu zakończono w 1984 roku, do tego czasu wyprodukowano prawie 57 tysięcy egzemplarzy. Niestety dzisiaj ciężko jest znaleźć egzemplarz w dobrym stanie, największym problemem protoplasty wszystkich SUVów była nieokiełznana korozja.

Na zakończenie warto wspomnieć o ciekawostce z historii marki Matra i losach planowanego przez nią nowego modelu. Na początku lat osiemdziesiątych Matra usiłowała stworzyć następcę Rancha, nowy samochód miał być jednak o wiele większy (jako bazę wybrano Talbota Solarę). Projekt został na pewien czas wstrzymany wskutek braku akceptacji ze strony Peugeota, który nie miał wówczas pomysłu na rozwój marki takiej jak Matra. Do projektu jednak powrócono kiedy po krótkim czasie Matra przeszła pod skrzydła Renault i tak oto następca modelu Rancho pojawił się jako pierwszy europejski van – Renault Espace. Matra za współpracę z Renault zapłaciła wysoką ceną pod koniec 1983 roku fabryka zakończyła produkcję swojego ostatniego modelu sportowego Murena, który stwarzał konkurencję dla sprzedawanych przez Renault modeli Alpine i Fuego.

Zdjęcie autorstwa: Julien FLORENT zamieszczone w zasobach Wikimedia Commons.